Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Witold Tomczak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Witold Tomczak. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 stycznia 2010

"Armia boża" Witolda Tomczaka

Tytuł nie jest bezsensowny, wbrew pozorom można śmiało mówić o takiej klice. Towarzyszyła mu od początku i była (nawet pod jego nieobecność) w ostrowskim Sądzie Rejonowym. Były ekscesy: jeden ze zwolenników próbował wnieść noże na salę rozpraw, wiele razy moherowe berety linczowały dziennikarzy za mówienie nieprawdy. Oto fotorelacja z komentarzem z wielu rozpraw Witolda Tomczaka. Na żadnym z nich nie ma samego zainteresowanego.


..akta, jakie udało się zgromadzić przez te kilka lat. Kto za to zaplacił? Pan, Pani, my wszyscy....




...wierna "armia boża" nie odstępowała Tomczaka na krok, a wraz z nią figurka Matki Boskiej...





...jest i reszta armii...





...na pierwszym planie "bohaterka" lokalnych mediów...






...każda z rozpraw to ponad połowa sali zajęta przez przedstawicieli mediów lokalnych.....







....ale i nawet ogólnopolskich....bez komentarza....







....zwolennicy Witolda Tomczaka.....





















....Sąd Rejonowy w Ostrowie Wielkopolskim....
















Prawda, że to ewenement? Ale jakże ciekawy :)



środa, 20 stycznia 2010

Powrót posła na wokandę

To już raczej nie nowość, ale dziś w ostrowskim Sądzie Rejonowym nie odbyła się rozprawa byłego już europosła Witolda Tomczaka. Przedstawiciel Sądu poinformował, że na wniosek samego oskarżonego sprawę przełożono na 3 lutego.

Tomczak jest oskarżony o znieważenie ostrowskich policjantów w 1999 roku. Jechał pod prąd i został zatrzymany. Nawyzywał policjantom od "palantów" i jego sprawa toczyła się aż do czerwca 2009 roku. Sąd Rejonowy w Ostrowie Wielkopolskim ją w końcu umożył. Niedawno decyzję tę zakwestionował Sąd Okręgowy w Kaliszu. Gra w kotka i myszę toczy się więc dalej.

źródło:
informacja własna

poniedziałek, 16 listopada 2009

Atak na rzeźbę papieża skończył się sądem

To było w roku 2000. Na wystawie zorganizowanej przez szwajcarskiego kuratora Heralda Szeemanna na 100-lecie istnienia Zachęty. To właśnie jedna z najbardziej rozpoznawalnych i kontrowersyjnych rzeźb - papieża Jana Pawła II przygniecionego meteorytem - "La Nona Ora" (Dziewiąta godzina), instalacja włoskiego artysty Maurizio Cattelana - stała się "ofiarą" Witolda Tomczaka.


Tomczak, wówczas polityk Ligii Polskich Rodzin, wraz z Haliną Nowiną-Konopczyną (Koło Poselskie "Porozumienie Polskie") wdarli się do otaczającej rzeźbę przestrzeni. Tomczak "zdemontował" meteoryt. Pech chciał, że papieżowi odpadła "noga". Firma ubezpieczeniowa zażądała od byłego euro(p)osła ok. 37 tyś złotych w ramach odszkodowania.


"Tego oczekiwali moi wyborcy" - mówił wtedy Tomczak, a za nim pewnie murem stanęło 90 procent słuchaczy Radia Ma-ryja i TV Trfam.


Tomczak nie stawił się w prokuraturze, co nikogo zbytnio nie dziwi....W Ostrowie Wielkopolskim na 33 rozprawy, zjawił się tylko kilka razy. No cóż, jak sam tłumaczył to atak grypy mu w tym przeszkodził. Sprawa ma charakter rozwojowy.

źródło:

tvn24.pl

niedziela, 5 lipca 2009

Witold Tomczak bez wyroku!

Tak, jak pisałem w jednym z poprzednich postów. 29 czerwca odbyła się ostatnia - jak się okazało - rozprawa Witolda Tomczaka. Zanim powiem jaki był wyrok, postaram się pokrótce przybliżyć Wam sprawę.

Prawo jazdy Tomczaka za masło?


Jest czerwiec 1999 roku. Witold Tomczak jedzie pod prąd na jednej z ostrowskich ulic. Zatrzymuje go dwoje funkcjonariuszy Policji z Komendy Powiatowej w Ostrowie Wielkopolskim. Żąda dokumentów od Tomczaka, a ten odpowiada "Mam cię w dupie, ty palancie" i ucieka. Policjanci urządzają pułapkę i chwytają Tomczaka. Mają paść wtedy obraźliwe słowa pod adresem stróżów prawa. Z ust Tomczaka wylewa się "Palanty, chuje i gestapowcy", które jak się okazuje będzie przyczynkiem do sprawy.

"Uczciwy" poseł Tomczak


W tym czasie Witold Tomczak jest posłem na Sejm RP. Chroni go immunitet więc jego rozprawa nie może się toczyć. Zrzeka się jednak immunitetu poselskiego, aby "można" było prowadzić jego sprawę. Następuje to w październiku.

Do Brukseli


W 2004 roku Tomczak dostał się do Parlamentu Europejskiego. Chciał wtedy, aby w związku z jego pełnionymi obowiązkami, zawiesić proces karny. PE zachował się jednak bardzo przytomnie i pozbawił go immunitetu. Proces toczył się dalej, a Tomczak musiał przełknąć gorzką ślinę. Dlaczego? Otóż dlatego, że w 2004 roku wszedł przepis, że sprawa ulega przedawnieniu dopiero po 10 latach, a nie jak przed 2004 po 5.


Taki mały smaczek :)


Cytuję:

"W tym samym roku także po raz drugi uchylono mu immunitet w związku z postępowaniem o uszkodzenie rzeźby włoskiego artysty Maurizia Cattelana przedstawiającej Jana Pawła II przygniecionego meteorytem, którego Witold Tomczak dopuścił się w 2000"

źródło: wikipedia

A to sprawozdanie z uchylenia tego immunitetu:


Zabawa w kotka i myszkę


W sumie podczas dziesięcioletniego procesu odbyły się 33 rozprawy. Tylko na 3 Tomczak był obecny. Podczas ostatnich rozpraw wymigiwał się zwolnieniami lekarskimi (pewnie fałszywymi, ale o tym wspomnę później). Raz miał kontuzję, wiele razy jego zły stan zdrowia nie pozwalał mu na przybycie do ulubionego Ostrowa Wielkopolskiego.



Koniec końców


29 czerwca odbyła się ostatnia (jak się w końcu okazało) rozprawa Witolda Tomczaka. Zanim jednak usłyszeliśmy wyrok w tej sprawie - prokurator wnosił o przedłużenie rozprawy o 15 miesięcy i 8 dni z uwagi na immunitet Tomczaka w okresie od czerwca 1999 roku do października 1999 roku. Adwokaci Tomczaka - Janusz Wojciechowski i Michał Król - po prostu się burzyli. Sędzia Zimorska-Abdulaeev niestety zmuszona była sprawę zakończyć z uwagi na przedawnienie. W uzasadnieniu padły jakieś banialuki dot. prawa sejmowego - bla bla bla.

Adwokaci "żałują" końca sprawy


Ubrani w śmieszne togi i noszący w kieszeni małe radyjka odbierające tylko jedną stację adwokaci Tomczaka bardzo ubolewali, że sprawa się tak "szybko" zakończyła, gdyż chcieli udowodnić niewinność idiotycznego występku Tomczaka.





Oliwa sprawiedliwa


W wyborach do PE w 2009 roku, partia Tomczaka nie uzyskała progu wyborczego, tym samym Witek nie dostał się do Brukseli. Co bardziej istotne uzyskał rewelacyjny wynik - 17 000 głosów. Ciekawe ile razy Rydzyk zagłosował?

Tomczak z rękami słuchaczy Radia Maryja w .....


Wraz z każdą rozprawą wokół ostrowskiego sądu gromadzili się zwolennicy Tomczaka. Byli to głównie ludzie starsi o zapędach czysto satanistycznych. Jedna baba plująca prosto w twarz, jak mówiła. Facet, który niczym kompletny idiota dzierżył figurkę Matki Boskiej w dłoniach modląc się pod sądem. Wszyscy inni warci tyleż samo. Poświęcili nas na samym końcu. Jestem jednak zdania, że najbardziej ortodoksyjni katolicy, to największe belzebuby.

I co dalej?


Sąd w Ostrowie sprawdza jeszcze zaświadczenia lekarskie wydawane Tomczakowi. W końcu z wykształcenia lekarz ma wielu znajomych........

Stracone setki tysięcy złotych


Farsa, groteska, idiotyzm to wszystko, co mam do powiedzenia. Szkoda tych setek tysięcy złotych, którymi został obciążony skarb państwa. Kto za to zapłaci? Pan, Pani zapłaci, zapłacimy wszyscy, tylko nie on. Kropka. To jest dopiero sprawiedliwość!

sobota, 20 czerwca 2009

Tomczakowi się upiekło!

To wszystko, co można powiedzieć o tej sprawie. 10 lat rozpraw, dziesiątki tysięcy złotych zmarnowanych, by 29 czerwca (dwa dni po przedawnieniu sprawy) Tomczak mógł usłyszeć, że jego sprawa zostaje umorzona. Może inaczej, bo pewnie osobiście się nie zjawi, ale przekażą mu to jego adwokaci.

Sąd w Ostrowie nie prosi już świadków ani biegłych - może to oznaczać tylko jedno! Upiekło się cwaniakowi! Dobrze, że chociaż nasz ukochany były już europoseł nie zasiądzie w ławach PE. Jedyne, co mnie pociesza w tej kwestii.

Co mnie nie pociesza?

Brak możliwości przyprowadzenia zainteresowanego na żadną z rozpraw pod przymusem. Nieporadność Sądu - ciągnące się skandale na podczas przesłuchiwania świadków. Korowody radiomaryjnych belzebubów, którzy zaraz po bluźnierczych wyzwiskach pod adresem lokalnych dziennikarzy idę modlić się do pobliskiej fary....

Sądowa, polityczna i religijna farsa - tak można to określić. Dobrze, że cała sprawa zakończy się 29 czerwca - nie będę musiał się denerwować.

poniedziałek, 1 czerwca 2009

Europoseł Tomczak z kontuzją


"Zły stan zdrowia nie pozwolił mu na uczestnictwo w jego rozprawie o znieważenie policjantów w 1999 rok" - takie informacje czytamy, słyszymy i oglądamy w ostrowskich mediach po ostatniej rozprawie Witolda Tomczaka. Jeden z najbardziej znanych i kontrowersyjnych europosłów w regionie znów zachorował i na krótko przed swoją rozprawą przysłał usprawiedliwienie. Tym razem tyłek uratowała mu kontuzja - jaka tego nawet jego obrońcy nie widzieli....
Musiała być poważna, skoro o "własnych siłach" do Sądu w Ostrowie nie potrafił dotrzeć.

Jedna rzecz mnie zastanawia - poseł Tomczak w dzień przed rozprawą był jeszcze w pełni sił - cały i w zupełnie dobrej formie mącił wyborcom w głowach w tendencyjnym programie interwencyjnym Elżbiety Jaworowicz w TVP. "Jaki ten sąd w Ostrowie niedobry, ile to oni razy apelowali o zmianę składu orzekającego...." Bla bla bla.

Ciekawe, czy Tomczak zasłuży sobie na przychylność swoich wyborców podczas nadchodzących wyborów do Parlamentu Europejskiego... W końcu marnuje pieniądze publiczne. Mam nadzieję, że publika się z nim rozliczy i w końcu to lud osądzi unikającego gilotyny Tomczaka. Wiem może przemawia przeze mnie niepoprawny optymizm, ale głęboko w to wierzę. Tylko to pozostaje.

poniedziałek, 4 maja 2009

Europoseł Tomczak, czyli jak skutecznie można kpić z prawa.

-Zastanawiam się jak w praworządnym kraju rodak może występować przeciwko rodakowi - takim zdaniem, plując mi (chyba nieświadomie, prosto w twarz) jedna z uczestniczek gorącego procesu sądowego europosła Witolda Tomczaka próbowała przekabacić mnie na swoją stronę.

Ja zadaję pytanie - Jak w praworządnym kraju można tak kpić z prawa? Europoseł, który w 1999 roku jechał pod prąd na jednej z ostrowskich ulic, po czym zatrzymany przez Policję naubliżał im od palantów, skutecznie wymiguję się od wymiaru sprawiedliwości. Skutecznie, bo sprawa ciągnie się już grubo ponad 9 lat.

Z rozprawy na rozprawę przed rozpoczęciem wpływają wnioski o usprawiedliwienie nieobecności posła oraz nieprowadzenie rozprawy bez jego osoby. W uzasadnieniu zawsze pojawia się dzień następujący, jako możliwy moment wyzdrowienia europosła. Ciekawe, że nawet jeśli Sąd Rejonowy w Ostrowie zasądza krótki okres kolejnej rozprawy, nigdy nie dochodzi do przesłuchania europosła z podobnych przyczyn. Niestety wyraźnie Witold Tomczak kpi sobie z wymiaru sprawiedliwości. Wszystko po to, aby jego sprawa uległa przedawnieniu. A stanie się tak już za około 2 miesiące.

Zabawa Tomczaka z Sądem Rejonowym w Ostrowie Wielkopolskim przypomina trochę grę w kotka i myszkę. Z góry można założyć, że tę grę, jak to zawsze kotek w disnejowskich bajkach, przegra. Ciekawe tylko jak wygląda pensja poselska Tomczaka, skoro tak często choruje.....

Najciekawsze jest jednak to, że zawsze na każdej z rozpraw do Sądu w Ostrowie przybywa grupa moherowych beretów na czele z bałwochwalczym pacanem, który bezustannie miętoli figurkę matki boskiej. Czy to nie jest profanacja? Nie znam się, nie jestem religijnym człowiekiem. Mam jednak tyle szacunku dla symboli religijnych, że nigdy nie byłbym w stanie postąpić podobnie do wyżej wymienionego delikwenta.

(Żeby nie być gołosłownym zamieszczam zdjęcia !!)































Nie chcę obrażać też nikogo, każdy wedle Powszechnej Konwencji Praw Człowieka może wyznawać takiego Boga, jaki mu się tylko podoba. Nie bez powodu zacytuję tutaj jednak nieustannie pytających przechodniów - za każdym razem kiedy stoję naprzeciw radiomaryjnych demonstrantów - Co to są za idioci? Co oni tu wyprawiają?

Rozumiem, gdyby to było moje prywatne zdanie, niestety jest to zdanie ludu (co najmniej kilku osób!). To o czymś świadczy.

Czy ta polityczna farsa się kiedyś skończy? Tego nie wiem. Mogę jedynie podejrzewać w jaki sposób - Kotek nigdy myszki nie dogoni.