Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nasza-klasa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nasza-klasa. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 kwietnia 2010

Nasza-klasa, czyli internetowa urna

Jak podaje serwis wp.pl - "nasza-klasa" będzie internetową urną, gdzie będzie można zagłosować w przyszlych wyborach na prezydenta RP. Każdy dorosły użytkownik będzie mógł oddać głos na swojego kandydata, pod warunkiem, że będzie on zarejestrowany przez Państwową Komisję Wyborczą. 

"Liczymy, że około 2 milionów dorosłych Polaków odda głos przez internet. To nasz plan minimum (...) Chcemy wpłynąć na zwiększenie frekwencji wyborczej, zwłaszcza w grupach młodych wyborców"

To słowa Dominika Kaznowskiego z portalu "nasza-klasa. Podobno każdy z kandydatów na prezydenta będzie mógł się wcześnie zaprezentować swoje obiecanki-cacanki na stronach "n-k". 

Najnowsze badania wskazują, że "nasza-klasa" ma aktualnie 14 milionów uczestników. 

sobota, 20 marca 2010

"Nasza-klasa" musi zapłacić odszkodowanie użytkownikowi

5 tys. złotych ma zapłacić użytkownikowi najpopularniejszy portal społecznościowy w Polsce, czyli "Nasza-klasa" - Taki wyrok wydał wrocławski sąd, po tym jak serwis bezprawnie wykorzystał jego zdjęcie do celów reklamowych. 

Wyrok w tej sprawie dotyczy tzw. spersonalizowanej reklamy karty kredytowej. Każdy z uzytkowników po zalogowaniu się do systemu mógł objerzeć taką kartę i sposób, w jaki można ją spersonalizować. To oburzyło jednego z nich - Krzysztofa R. z Głogowa, który podał "Naszą-klasę" do sądu. Uważał on, że wykorzystanie jego wizerunku do celów reklamowych było naruszeniem praw do wizerunku. Żądał od serwisu aż 350 tys. złotych. Wrocławski sąd uznał, że - wizerunek owszem został naruszony, ale nie był wykorzystywany do celów reklamowych. Suma roszczenia według sądu była więc zbyt wygórowana. 

W uzasadnieniu sędzina Anna Fiałkowska-Sobczyk stwierdziła, iż użytkownik logując się do portalu zgodził się na wykorzystywanie wizerunku, ale nie w celach reklamowych a społecznościowych. Stąd pozytywne na korzyść użytkownika orzeczenie składu sędziowskiego.

Właściciele portalu podobno nie odnieśli się do orzeczenia wrocławskiego sądu. W 2009 roku inny użytkownik serwisu żądał, aby jego fikcyjny profil utworzony przez osobę trzecią został usunięty. Portal tego nie zrobił, więc wrocławski sąd przyznał naszkoklasowiczowi  także 5 tys. zlotych odszkodowania. 


źródła:


środa, 20 stycznia 2010

Mania "n-k" wyśmiewania

Moi drodzy, ostatnio zauwazyłem dość popularną tendencję związaną z (co raz mniej - tak myślę) popularnym serwisem "nasza-klasa". Jest to mianowicie wyśmiewanie się ze zdjęć i komentarzy zamieszczonych na tym serwisie. Mamy więc conajmniej kilkanaście blogów, gdzie znajdziemy gołe tyłki pustych lasek, owlosionych facetów, którzy kompletnie pijani siedzą na kiblu, dresów, którzy sami siebie upychają w bagażnikach - tego jest sporo i jeszcze więcej. Nie mogę powiedzieć, że ta tendencja mnie nie intryguje. Skłamałbym. Dlaczego?

Może dlatego, że ja i grono mi znajomych osób jesteśmy raczej kompletnymi ignorantami tego popularnego (niestety) serwisu. Cieszę się więc, że gołym okiem widać paradoks "naszej-klasy" i są osoby, ktore potrafią go uwidocznić. Ktoś wreszcie musiał zobaczyć prawdziwą stronę tego serwisu - no i wyśmiać coniektórych. Nie czuję się już samotny :)

O ile sama "nasza-klasa" raczej przedmiotem moich zainteresowań nie jest, wszystko co wokoło niej się dzieje już tak. Czekam na kolejne anomalia, paradoksy i idiotzmy związane z tym portalem.

niedziela, 20 grudnia 2009

"Nasza-klasa" według "Nonsensopedii"

Ten ciekawy portal imitujący wikipedię zamieścił jak zwykle ostrą i czasem śmieszną wersję popularnego w internecie hasła. Tym razem na widelcu znalazła się nasza "ulubiona" "Nasza-klasa".

definicję znajdziemy: tutaj

Ale co przykuło moją szczególną uwagę, to próba zdefiniowania użytkowników, proszę bardzo:

 

Użytkownicy

Grupowani ze względu na zachowanie

Normalny użytkownik:
  • Rozumie założenia twórców naszej-klasy i traktuje portal jako stronę służącą odnajdywaniu znajomych z przeszłości, z którymi często utraciło się kontakt.
  • Zna znaczenie słowa „znajomy”, wie, że jest to osoba, którą zna.
  • Dla świętego spokoju zdarza mu się przyjmować zaproszenia od osób, które zna z widzenia.
  • Nie interesuje go liczba znajomych.
  • Nie wypisuje nikomu komentarzy do profilu i zdjęć, które niczemu nie służą.
  • Nie przyjmuje zaproszeń od wszystkich kont fikcyjnych.
Normalny inaczej użytkownik:
  • Rozsyła zaproszenia do znajomych wszystkim, jak leci (całym szkołom, do których chodził lub chodzi, sąsiadom, rodzicom kolegów, znajomym znajomych etc.).
  • Pragnie, by liczba jego znajomych liczona była w setkach, jeśli nie w tysiącach.
  • Dodaje wszystkie profile fikcyjne (np Anakin Skywalker i inne postacie Star Wars) bo nie wie, która jest tą za którą się podaje.
  • Szpanuje czym się da w galerii zdjęć, podpisując fotografie komentarzami typu: To ja i moje kochanie :*, To ja na wakacjach w X, To ja i mój maluch!, To moja wnusia / córka / syn / druga połowa / córka sąsiada cioci przyjaciółki szwagierki używając często słodkiego pokemoniastego pisma (Ja Z P!3SsKieM =D).
  • Spamuje na forach.
  • Dodaje zdjęcia jak leci, nawet na nie nie patrząc, w liczbie sięgającej setek.
  • Między imieniem i nazwiskiem ma jakieś znaczki z tablicy znaków lub zapisuje imię i nazwisko pismem pokemoniastym np. ♥Jan♥Kowalski♥, JaSiU √ιק n0waK.
  • Przynajmniej połowa zdjęć na jego profilu musi przedstawiać jakieś dziecko w wieku do lat 3. Może to być potomstwo, rodzina, chrześniacy, lub też, z braku laku, dzieci, które się ledwie zna. Pozwala to wzbudzić jeszcze większe zainteresowanie swoją osobą i gorączkowe spekulacje otoczenia na zasadzie "Ciekawe, czy to dziecko jest jej/jego..."
  • Obowiązkowe zdjęcia z pozycji "blow job"
  • Zapisuje się do wszystkich istniejących klubów lub sam je tworzy.
  • Tworzy grafiki typu moja klasa, moi kochani - wpisywać się i daje tam na pinezki wszystkie osoby, które napiszą komentarz.
  • Dodaje komentarze typu: cudne ^^ hehe pikNeeEe ;* bOOskie;*:*^^ mmmm...:D jestes super Pięknaa :D Śliczna ! ;* laska:(:****:D do wszystkich zdjęć, nawet nie patrząc na zdjęcie w profilach znajomych. Nieznajomych też.
  • Dodaje komentarze z listą od 1 do 100 (!). Wygląda to tak: Ta fotka jest: 1.piękna 2.oszołamiająca 3.sexi itd. itp.
  • Przesyła i tworzy łańcuszki w stylu jesteś hot laseczką (czekając na odpowiedź, bo im więcej dostanie łańcuszków tym jest fajniejszy).
  • Wstawia emo fotki, czyli takie które sam sobie robił (najlepiej żeby było widać ręce, bądź lustro).
  • Przypina na swoich fotkach pinezki z profilami znajomych i opisami w stylu Dycia 4 you :******., Koffam mocniu$$io :*****., Busss$ :****. .
  • Kiedy brakuje mu zaledwie kilku "znajomych" do kolejnej setki, przyjmuje zaproszenia od kont fikcyjnych, aby jak najszybciej zdobyć upragniony próg liczby znajomych.
  • W rubryce "miejscowość" wpisują nazwy miast lub państw w których nie byli nawet palcem na mapie
  • Wkleja na swojego śledzika łańcuszki typu: "Drodzy użytkownicy, skoro nie chcecie Śledzika, usuniemy go. W takim wypadku o godzinie 00:00 Śledzik zostanie usunięty. Do tej godziny, każdy kto wyśle tą wiadomość, otrzyma prezent 'Pudełko czekoladek' oraz 200 Eurogąbek na prezenty dla przyjaciół". Co ciekawe nie zraża się tym, że śledzik nie zostął usunięty i nie dostał pudełka czekoladek. Rozsyła kolejne łańcuszki.
  • Wysyła po 25 wiadomości z życzeniami z okazji urodzin do swojego znajomego.
  • Nasza-klasa zawiera tylko osoby z twojej szkopedofiliatry.

źródło: http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Nasza-klasa.pl

    Przykre lekcje w "naszej-klasie"

    Moi drodzy. Znalazłem ostatnio dość ciekawy artykuł nt. "Naszej-klasy". Pochodzi z Wrocławskiej Gazety.pl i nazywa się tak jak temat mojego posta. To historia m.in. 34-letniej Anny, oraz kilkunastoletnich dziewczynek. Może to co niektórym przemówi do rozumu! Na podstawie drugiej części tego artykułu widać doskonale, że "Nasza-klasa" może służyć pedofilom jako genialne źródło informacji.

    Oto ten artykuł:

    Pewnie dlatego Anna, 34-letnia prawniczka z Wrocławia, nie miała oporów. Drobna brunetka w popielatym kostiumie przygryza usta, zaplata i rozplata dłonie. Profil na Naszej-klasie założyła za namową przyjaciółki, która miała przerwę w życiu towarzyskim z powodu macierzyńskiego i wychowawczego. Bała się, że znajomi o niej zapomnieli, więc na portalu zaczęła odnawiać kontakty.

    Anna też podała imię i nazwisko. Zapisała się do swojej klasy z liceum, było tam już kilka osób. W rubryczce "O sobie" napisała prawdę: "prawnik". Dodała zdjęcie z urlopu: uśmiechnięta, w letniej sukience. - Sprzed kilku lat, ale wydaje się, że się nie zmieniłam. Akurat takie miałam w komputerze - tłumaczy.
    Już miała wrzucić kolejne zdjęcia - męża i córki - gdy pod fotografią z wakacji pojawił się komentarz. Ktoś najpierw zamieścił kilka wulgarnych słów i podpisał się (najprawdopodobniej fikcyjnym) imieniem i nazwiskiem. W kolejnym wpisie zapowiedział, że się z nią "policzy" za to, że "położyła sprawę". Anna się przestraszyła.

    Zaczęła się zastanawiać, kto to mógł być. Kiedyś prowadziła sprawy kryminalne. Czy to jakiś bandyta niezadowolony z wyroku? Teraz Anna prowadzi sprawy rozwodowe. Może więc to niezadowolony z orzeczenia były mąż klientki? Na wszelki wypadek usunęła z Naszej-klasy zdjęcie i profil. Groźby zgłosiła policji. - Powinnam być mądrzejsza - żałuje.

    Czy miała szansę uniknąć przykrości? Nikt jej przecież nie zmuszał do ujawniania aż tylu szczegółów z prywatnego życia w internecie.

    Nasza-klasa.pl najlepiej działa wtedy, gdy podamy prawdziwe imię, nazwisko i ukończone szkoły, bo w przeciwnym wypadku znajomi mogą nas nie odnaleźć. Ale prawdziwa zabawa zaczyna się, gdy podamy więcej danych. Pokażemy dawne zdjęcia klasowe, jak wyglądamy dzisiaj, gdy pochwalimy się mężem, żoną, samochodem, pracą, wakacjami czy psem. Ułatwić kontakt z dawnymi znajomymi najlepiej, podając numer Skype, Gadu-Gadu, a może nawet numer telefonu komórkowego. Wszystkich ciekawi, gdzie dziś mieszkamy: jedni przeprowadzili się do Warszawy, inni do Londynu.

    W ten sposób ujawniamy dużo więcej informacji, niż trzeba, by nas odnaleźli ci, których sami mamy ochotę spotkać.

    Kusi nas przykład innych i sam serwis. "Aby twoi szkolni znajomi mogli Cię odnaleźć, upewnij się, że twój profil zawiera wszystkie potrzebne informacje" - przypomina Nasza-klasa.pl. Nie zabawisz się na całego, jeśli zostaniesz przy zdawkowym zestawie - imię, nazwisko, klasa.

    Kłopot polega na tym, że dodatkowe informacje widzą nie tylko dawni znajomi.

    Maciej Popowicz z Naszej-klasy wyjawia, że dziennie dostaje cztery tysiące maili ze skargami. - Głównie chodzi o to, że ktoś odnalazł się na zdjęciu, na publikację którego nie wyrażał zgody. Współpracujemy też z policją. Chodzi o przypadki np. lżenia danej osoby na forach klasowych. W razie zasadnej skargi natychmiast reagujemy. W firmie pracuje nad tym 11 osób.

    11 osób dba o prywatność sześciu milionów.

    Karolina pisze do Gabrielli

    O Kindze S. wiemy prawie wszystko.

    Ma 13 lat i mieszka we Wrocławiu. "Leśnica - to moja ulubiona dzielnica" - wyznaje. Nie podaje domowego adresu, ale umieszcza numer Gadu-Gadu oraz telefon komórkowy ("Dzwonić tylko w wyjątkowych sytuacjach"). Wiemy, do której szkoły, której klasy chodzi. Że ma 265 znajomych. Że uwielbia mangę i że od kilku tygodni ogląda serial "Angel Sanctuary".

    - Taka informacja jest cenna dla pedofila, przecież od czegoś trzeba zacząć rozmowę - mówi Jakub Śpiewak, prezes fundacji Kidprotect.pl zajmującej się ochroną dzieci przed pornografią i pedofilią w internecie. - Zresztą dane niepełnoletnich są atrakcyjne nie tylko dla pedofilów, ale również dla werbowników sekt, producentów pornografii dziecięcej czy zwykłych włamywaczy.

    Czy rodzice Kingi wiedzą, co ich córka wyprawia na Naszej-klasie? Skontaktowaliśmy się z 28-letnim kuzynem dziewczynki, którego umieściła na liście znajomych. - Prawdę mówiąc, nie sprawdzałem, jakie ona podała informacje - wyznał, ale jeszcze wcześniej zastrzegł sobie "prawo do treści rozmowy i do tego, co ukaże się w tekście", a "Gazeta" nie może używać jego imienia i nazwiska.

    Jednocześnie na Naszej-klasie kuzyn ujawnił nie tylko to, jak się nazywa, ale także swój wiek, komplet ukończonych szkół oraz numer Gadu-Gadu.

    Ten paradoks prowadzi do kolejnego wniosku: narzędzia do ochrony prywatności, które oferuje nam Nasza-klasa.pl, nie wystarczają wielu użytkownikom. Rejestrując się w serwisie i wypełniając formularz, możemy zastrzec numery telefonów czy Skype tak, żeby były widoczne tylko dla naszych znajomych z listy.

    Ale dziewięcioletnia Karolina B. ze Strzelina ma wśród swoich znajomych Gabriellę Montez. To 20-letnia aktorka z USA popularna dzięki filmowi "High School Musical". Gabriela Montez z Naszej-klasy to raczej nie jest ta gwiazda, lecz twór jednego z fanów, których Montez ma w serwisie ponad 700. Karolinka nie ujawnia na profilu żadnych danych, ale przed Gabriellą nie ma tajemnic: "Superfotka, pisz do mnie na GG!" - pisze, podając swój numer.

    Przyjaciółką Montez jest również Kinga S. Zatem ktoś, kto udaje amerykańską aktorkę, ma dostęp do szczegółowych danych osobowych ponad 700 nastoletnich fanów.


    link tutaj!

    Źródło: Gazeta Wyborcza, Autorzy: Vadim Makarenko, Agnieszka Kołodyńska-Walków


    Myślę, że każdy powinien to przemyśleć!

    czwartek, 17 grudnia 2009

    Paradoks "Naszej-klasy"

    Wiecie jaki jest paradoks tego społecznościowego portalu? Fakt, że każdy na nią narzeka, ale i tak nie ma dnia bez zalogowania się. Ufff na szczęście mnie to nie dotyczy :) Mam nadzieję, że Was też.

    Pozdro!

    wtorek, 3 listopada 2009

    Kampania: anty-nasza-klasa!

    Widzę, że bardzo interesujecie się tematem "nasza-klasa".
    Wpadłem na pewien pomysł.
    Zapraszam do dyskusji - czy to przez e-maile czy to przez komentarze na blogu.

    Bardzo chętnie skonfrontuję swój punkt widzenia z Waszym.

    Pozdrawiam.

    Cieszę się, że jest pierwszy głos w tej sprawie (21.11.2009 - od krzysiek)

    "Od początku wiedziałem, że ten portal to jest jakaś choroba społeczna, ale nie przypuszczałem, że dojdzie to do takiego zaawansowanego stadium. Osobiście nie mam tam konta i nie mam pretensji do ludzi (znajomych), którzy się tam udzielają, ale nie potrafię zrozumieć osób z mojego otoczenia, które wciąż narzekają na nk, ale mimo to dalej spędzają tam popołudnia :/ "

    Czekam na kolejne. Mam nadzieję, że wywiąże się z tego czegoś dyskusja!
    Pozdro

    środa, 19 sierpnia 2009

    Wielka wpadka dzięki naszej-klasie!

    Jeszcze Wam mało? Facet ukrywał się 12 lat, ścigały go wszystkie możliwe wywiady, za każdym razem umykał spod gilotyny. A tu masz zgubiła go nasza-klasa. Zaczął wypisywać komentarze i w ten sposób go namierzyli. Jeszcze macie jakieś wątpliwości, czy warto mieć naszą-zgagę?



    żródło: tvn24

    niedziela, 19 lipca 2009

    "Nasza-klasa" czyli paradoksów ciąg dalszy....


    Muszę się przyznać, że miałem już więcej o tym serwisie nie pisać, ale pragnę się podzielić z Wami swoimi uwagami. Fakt, że jestem związany z mediami jeszcze bardziej skłania mnie ku twierdzeniu, że fenomen "naszej-klasy" przewyższa jakiekolwiek moje dotychczasowe granice wyobraźni.



    Pożywka dla organów ścigania


    Jakiś czas temu znany "dziennikarz" ostrowski i jak to pisano w gazetach "manager" jednego z ostrowskich hoteli został złapany. Okazał się nim Kazimierz R. Celowo słowa "dziennikarz" oraz "manager" umieściłem w cudzysłowie - po pierwsze dziennikarz z niego, jak z koziej dupy trąbka. Występował w kilku miernych produkcjach ostrowskiej telewizji internetowej. Za każdym razem wywołując niemałe obrzydzenie wśród osób, których zawsze uważałem za specjalistów w dziedzinie dziennikarstwa. Kiedyś nawet pokusiliśmy się o krytyczną ocenę jego "dziennikarskich" poczynań na zajęciach z warsztatów dziennikarza. Po drugie sami właściciele tegoż ostrowskiego hotelu zaprzeczają jakoby ten osobnik miał kiedykolwiek zadatki i możliwości na bycie managerem ich hotelu. Tak czy inaczej schodzimy z tematu.

    Jego zatrzymanie i sposób prezentacji tego w lokalnych mediach ruszył we mnie burzę myśli. Pokazano bowiem jego profil, oczywiście z zakrytymi zdjęciami jako dowód istnienia tego osobnika w "społecznym" świecie. Tak czy inaczej dzięki "naszej-klasie" możliwe było zidentyfikowanie pana Jordana R. lub jak się później okazało Kazimierza R. Potwierdza to moją poprzednią tezę ( z poprzedniego posta nt. naszej-klasy) - Ten portal społecznościowy to pożywka informacyjna - jak się okazuje nie tylko dla Policji.

    W marcu 2009 roku Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wydał wyrok, który mówi:

    wizerunek uwieczniony na zdjęciach sprzed wielu lat to rodzaj danych osobowych


    Sprawę ruszył niejaki Tomasz W., który 30 lat temu uczęszczał do stołecznej podstawówki. Uznał on, że jego wizerunek na zdjęciu godzi w jego prawo do tegoż wizerunku. W uzasadnieniu twierdził, że:

    Szkolna fotografia zamieszczona na łamach Naszej-Klasy wraz z podpisem umożliwiającym identyfikację poszczególnych osób narusza jego prawo do prywatności. Imię, nazwisko i wizerunek sprzed lat przetwarzano bez jego wiedzy i zgody, co według niego stanowi naruszenie przepisów o ochronie danych osobowych


    Portal odmówił usunięcia tej fotografii, naruszenia danych osobowych nie potwierdził też Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych, który uznał, że wizerunek z dalekiej przeszłości nie spełnia kryteriów danych osobowych. Trzeźwość umysłu zachował za to sąd. Orzekł, że:

    o tożsamości decyduje także przeszłość, a GIODO umarzając postępowanie uchylił się od odpowiedzi na trudne pytania


    Sprawa toczy się dalej, ale jedno jest pewne "nasza-klasa" godzi w prawo do wizerunku i tym akcentem zakończę tę sferę moich rozmyślań.


    Nieboszczyki też mają swoje konto na "naszej-klasie"


    Druga kwestia, o której chciałbym z Wami podyskutować. Całkiem niedawno ktoś powiedział mi, że na tym portalu ludzie zaczęli umieszczać osoby, które delikatnie mówiąc kopnęły w kalendarz.... Przychodzi na myśl mi przykład z ostatniego mojego postu w tej sprawie i tak się zastanawiam kiedy znajdzie się tam postać Kazimierza Chrobrego, Mikołaja Kopernika czy Jana Pawła II. Ludzie, którzy korzystają z tego portalu potrafią być na tyle głupi, aby się o to pokusić. Przepraszam może generalizuje, ale wszyscy "normalni" moi znajomi pousuwali już konta, albo przynajmniej noszą się z takim zamiarem.

    Absurd "naszej-klasy" goni kolejny absurd. Portal stał się komercyjnym gównem, dzięki któremu możemy wysłać komuś wirtualne kwiaty, bądź prezent. I żeby było śmieszniej masz przyklejone to na profilu....

    Zastanawiam się na ile człowiek może się zbłaźnić wystawiając zdjęcia na tym portalu. Sam to kiedyś robiłem i się mogę przyznać - jestem błaznem. Mam tylko cichą nadzieję, że jedyne, co mnie od nich różni to niebywały dystans do tej kwestii i niech tak pozostanie.

    A oto felieton gazety.pl ws. kont nieboszczyków.


    wtorek, 11 listopada 2008

    Fenomen "Naszej-klasy"

    Od jakiegoś czasu można w Polsce zauważyć pewnego rodzaju zboczenie ogólnonarodowe. Nie byłoby w tymi nic szczególnego, gdyby nie fakt, iż dotyka ono różnych warstw społecznych – od kompletnych idiotów po szczególnie wybitne jednostki polskiego społeczeństwa. To swoisty fenomen i o nim właśnie chciałbym napisać. Portal „Nasza-klasa” - istniejący od ponad roku (może dwóch lat), od jakiegoś czasu stanowi przedmiot mojej refleksji. Jak znacząca większość społeczeństwa polskiego może ulegać takiemu oddziaływaniu? Wielokrotnie w moim wywodzie będę powtarzać słowo „fenomen” i według mnie nie będzie to jakimś wielkim nadużyciem, wszakże coś, co jest fenomenem, zgodnie z regułą musi zostać nazwane po imieniu.

    Nie dalej jak półtora roku temu dołączyłem do społeczności potocznie nazywanej „Wielką Klasą Polski”. Byłem nią wprost zafascynowany. Codziennie namiętnie przeglądałem portal w poszukiwaniu nowych znajomych, dołączałem nowe zdjęcia do swojego profilu, uzupełniałem informacje o mnie. To nic, że co najmniej dwa razy dziennie było „odświeżanie serwerów”, serwis non-stop się wieszał... Ważne, że się było! Odwiedziło wirtualną klasę, uczestniczyło w wielkim zbiorowisku. Co rusz zaznaczałem, że jeśli ktoś mnie nie zna, nie życzę sobie, aby wysyłał mi zaproszenie. Dla niewtajemniczonych: „Nasza-klasa” to portal polegający na tym, że każdy kto zaloguje się na nim, może utworzyć klasę ze szkoły podstawowej, liceum, technikum, studiów etc. Można nawet założyć klasę przyjaciół marihuany, piwa, Andrzeja Leppera itp. Do owej klasy mogą się dołączać nowi „uczniowie” jeśli można tutaj użyć takiego określenia (w sensie stricte wirtualnym). Użytkownicy mogą także pozostać bierni i po prostu dołączać do nowych klas.
    Idea jakże zacna. Na początku pomyślałem: „Przecież to kapitalny serwis. Tych ludzi nie widziałem już szmat czasu . Marta, Ola, Jacek…. Gdzie oni się podziewali?” Uległem fenomenowi. Przyznaję się. Konsternacja moja zaczęła się w miarę wzrostu zaproszeń ze strony osób nieznajomych. Za osobę znajomą, gwoli wyjaśnienia, uznaję osobę, którą znam nie z widzenia, lub z trywialnych rozmów o „dupie Maryni”. Nierzadko są to po prostu osoby mi najbliższe, lub po prostu przyjaciele, z którymi utrzymywałem niegdyś mniej lub bardziej intelektualne kontakty. Zacząłem dostawać zaproszenia od osób, o których nie miałem najmniejszego pojęcia. Jakie są jej/jego ulubione gatunki muzyki, ulubiony kolor, kto jest jej/jego idolem? Cholera wie. Zaproszenia oczywiście odrzucałem.
    Momentem kulminacyjnym w pierwszym etapie mojej konsternacji „Naszą-klasą” był dzień, w którym dostałem zaproszenie od jakiegoś idioty (inaczej nazwać się tego kogoś nie da), który miał ok. 30 000 znajomych. Oczywiście nie jest to technicznie możliwe, fenomen „naszej-klasy” polega jednak na tym, że tam wszystko jest możliwe. Zrozumiałem już wtedy, że liczba znajomych na liście jest swoistym wykładnikiem „naszo-klasowej” hierarchii. Im więcej znajomych, tym wyżej w hierarchii się stoi. Osobnik ów był zatem jakimś guru. Mogłem to jakoś znieść, wszakże nie musiałem przyjmować zaproszenia. Jednakże kilka tygodniu po tym zdarzeniu po raz kolejny uświadomiłem sobie, że idiotów na tym portalu nie brakuje. Ktoś podszywając się pod znanego rapera O.S.T.R., stworzył jego profil. W galerię wrzucił zdjęcie, które każdy fan mógł znaleźć na oficjalnej jego stronie, stronie wytwórni i wszędzie indziej. Osoba ta mogła pozostać zupełnie anonimowa i nawet komentarze na profilu, które ów fake profil otrzymywał (mówiące jednoznacznie o natychmiastowym zaprzestaniu tego niecnego procederu) mogły pozostać bez oddźwięku. Mogły, ale nie zostały przez kompletną bezmyślność pseudo-fana. Jako pierwszego wpisał siebie na listę znajomych. Wszystko jasne. Nie mam więcej komentarzy.

    Nie minęło jednak więcej niż kilka tygodni i zaczęły się dobijać do mojej ciężko wtedy kapującej główki, resztki mojej świadomości. Tak jakby coś pomiędzy freudowskim ID, a EGO podpowiadało mi „QUIT”. Sytuacja jest o tyle dziwna, że odnosi się nie bezpośrednio do mnie, lecz do osoby, z którą w pewnym momencie obcowałem. „Obcowanie” to bardzo zimne określenie, ale podobno nie mam serca, niech więc zostanie ono jak najbardziej zobiektywizowane. Oczywiście współistnienie z „klasowiczami” (proszę zauważyć, że tworzę tutaj pewnego rodzaju abstrakcję, odnoszę się do utartych określeń w sposób metaforyczny!) nie polegało tylko na dopisywaniu się co rusz do nowych klas, ale również na wymienianiu się komentarzami na profilu, zaglądaniu na strony galerii i tam dodawaniu nowych komentarzy. Jak to często bywa – przynajmniej u niektórych – mamy przyjaciół, znajomych o różnych płciach. Bystry czytelnik zdążył już zauważyć jakiej płci jestem reprezentantem :)
    Nie owijając w bawełnę: moje zdjęcia komentowały osoby płci przeciwnej, czym ja się zazwyczaj rewanżowałem. Niby normalna sprawa. Nie dla wszystkich. Oburzenie związane z moimi i o mnie komentarzami sięgała zenitu (Bynajmniej nie moje!).
    Doszło jeszcze do tego, że wyliczano mi ile zdjęć mam osobistych, a ile wspólnych. Wyszło na to, że dwa razy więcej osobistych niż z osobą ze mną obcującą. „Czy to jest nasz wspólny profil, czy mój osobisty?" – pytałem wciąż. Kłótnie narastały. Wtedy już nie moja podświadomość, lecz czyste EGO zdecydowało za mnie. „I Quit!”. Jak ręką odjął. Kłótnie umilkły, nie dostawałem już bezsensownych zaproszeń od łowców znajomych. Mówiąc językiem p. Barbary „Trawka git majonez”.

    Nie jest to jednak koniec mojego wywodu. Konsternacja moja rosła wraz z informacjami o nowych wynalazkach „Naszej-klasy”, która udoskonalana była z dnia na dzień. O ile mi wiadomo doszły opcje typu: Kto odwiedzał nasz profil? Czy aktualnie jesteś zalogowany? etc. Pomyślałem wtedy: „kochane EGO, znów mnie nie zawiodło”. Szczytem szpiegostwa były zaś tzw. fake konta, czy konta o nazwie "XYZ" z fikcyjnym imieniem, nazwiskiem, adresem e-mail itp. Szczyt próżności, hipokryzji, idiotyzmu trudno mi to jednoznacznie określić. Żenua. Fakt godny potępienia i przede wszystkim paradoks. W międzyczasie usłyszałem, że „Nasza-klasa” jest doskonałą bazą informacji dla policji, banków oraz innych instytucji skutecznie zatruwających ludziom życie. Gdzieś na forum doczytałem, że tutaj sparafrazuję: „teraz to już wszystko wiedzą, kto jest Twoim kolegą, wiedzą dokładnie kto i skąd podbija akcje na allegro.pl, nie da się zrobić jakiegokolwiek „wałka” na żadnym z serwisów”. Konsternacja moja sięgnęła zenitu. Co za idiota? Może nie jestem jakiś hiper-uczciwy, wszakże ”każdy święty ma swoje przekręty”, ale na taki pomysł bym nie wpadł. Szczyt kretynizmu dotarł do mojej głowy – „Na świecie są jednak idioci – myślałem wtedy”. Uderzyło mocno i skutecznie. Uderzyło jeszcze mocniej, gdy zobaczyłem wszystkie ślubne zdjęcia, zdjęcia dzieci, wręcz nagie akty na niektórych profilach – dodam, że nie były to profile moich znajomych, przynajmniej nie te z aktami. Nie do końca rozumiem jak można obnażać się aż tak bardzo na najbardziej „sekciarskiej” stronie www w Polsce. Rozumiem wrzucać jakieś zdjęcia, na których widać, że to ja etc., ale od razu pokazywać najbardziej intymne sprawy życia na portalu, który każdy praktycznie może oglądnąć? Pomyliłem się. Nie każdy. Są opcje, które wymagają zaawansowania większego niż tylko dołączanie się do klas, czy dodawanie komentarzy. Nieistotne.

    Kiedy sobie tak rozmyślam o fenomenie „Naszej-klasy” jestem zdecydowanie uszczęśliwiony, że już dawno wyłączyłem się z tej społeczności. Dodam tylko, że dla wielu zniknąłem z życia, tak jakbym umarł. Pytano mnie dlaczego, po co, i co teraz pocznę? Odpowiadałem zawsze: „Nie potrzebuję tego, będę żyć dalej”. Zbrzydła się mi się „Nasza-klasa” i nie chodzi tu tylko o komentarze pod zdjęciami i na profilach typu: „Mój najukochańszy skarb, jak ja bardzo go kocham…” lub "Kocham moją ... najbardziej na świecie" itp. (Podobno jeśli się kogoś naprawdę kocha, nie potrzebne są jakiekolwiek publiczne tego zapewnienia - widocznie psychologowie się mylą).

    Nie chodzi także o tysiące, setki tysięcy osób, które są tam tylko po to, żeby pokazać z kim się kolegują, kogo znają, z kim sypiają, ile ważą ich dzieci…. Ta największa baza informacji o Polakach (stety, albo nie) stale stanowi dumę dla wielu. Myślę, że chodzi o istotę psychologicznego podejścia do tego typu portali. Ludzie podświadomie szukają adoracji, bodźca, który sprawi, że gdzieś zaistnieją…. Ciekawe dlaczego robiąc sondę stale napotykam na „naszo-klasowiczów”, którzy ani myślą o wypowiedzeniu się na tematy społeczne itp. Po co? w końcu jak napiszę komentarz na „Naszej-klasie” to wystarczy… Infantylizm ludzki nie ma granic. Hipokryzja, która ulatnia się w postaci naszoklasowej fobii widocznie (z uwagi na jej mocne oddziaływanie) nie może zostać u siebie samego dostrzeżona. Rzadko kto widzi bowiem swoje wady.

    Co mądrzejsi zdołali już zlikwidować konta, lub zwyczajnie nigdy go nie założyli. Nie odnoszę się tutaj do siebie, ja byłem idiotą, że fenomen „Naszej-klasy” i mnie dopadł. Na szczęście mogę spać spokojnie. I choć idiotą pozostanę do końca życia, nie muszę wcale należeć do społeczności "Naszej-klasy", by być człowiekiem „z klasą”.